czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdzial V Sylvia

Po kilku minutach korytarz zapełnił się ludźmi.
-A więc nowy rok szkolny się zaczął. Ile bym dał, by móc wrócić do wakacji. Słońce, plaża, wysokie temperatury, skąpo ubrane kobiety i...
-Przestań!- Sylvia walnęła go w ramię ze śmiechem.-Z kim ja się zadaję?!Ha ha ha.
-No cóż... Zawsze możesz mnie porzucić przy oknie nadziei.- stwierdził z szerokim uśmiechem.
-Nie jestem aż tak zdesperowana. Zaraz będzie dzwonek. Może już ruszymy swoje tyłki? 
-Ok. Zadzieram kiecę i lecę.
Oboje poszli w kierunku klasy.
Sylvia nie wyobrażała sobie życia bez  Petera, który wspierał ją na duchu, rozśmieszał i był przy niej w każdej najpiękniejszej chwili życia. Gdyby go straciła, możliwe, że sama pozbawiła by się życia, ponieważ jak do tej pory miała tylko jego i swojego ojca.  
  Gdy zaczęła się lekcja Slylvia jak zawsze zaczęła rysować. Nie wiedziała co rysowała, to jej dusza przemawiała przez ten rysunek. Po chwili dziewczyna zrozumiała że narysowała mrocznego anioła, który wznosił się ponad chmurami i ukazywał swoje ostre jak brzytwa zęby. 
- Co to jest? -spytał się szeptem chłopak, który siedział koło niej.
-Emm...
-Ach, przepraszam, gdzie moje maniery. Alek Wolf.
-Fajne nazwisko.-powiedziała z lekkim uśmiechem- a co do rysunku, to sama nie wiem co to jest... Chyba anioł, chodź nie wiem do końca.
-Czy ja państwu nie przeszkadzam?-zapytał z sarkazmem nauczyciel.
-No cóż, można by tak to ująć.- powiedział z drwiącym uśmieszkiem Alek.
-Do dyrektorki! Ale już chłopcze!
-No dobrze psze pana. Do zobaczenia...?
-Sylvia.
-Do zobaczenia Sylvia.-powiedział i ruszył w stronę drzwi. 
Dopiero teraz Sylvia zauważyła jak przystojny był ten chłopak. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz