-Natall! Gdzie leży moja beżowa sukienka od Versace?!
- Niech się panienka nie złości. Zaraz ją znajdę.- powiedziała łagodnie gosposia do Cleo, która jak zwykle pokazywała, że jest ważniejsza od innych.
- Pamiętaj, że zawsze mogę cię zwolnić!
Pierwszy dzień szkoły. Cleo kocha i nienawidzi tą porę. Kocha ponieważ znów wraca do szkoły w której to ona jest najpopularniejsza i gdzie chłopcy są u jej stóp. Nienawidzi ponieważ musi się uczyć, co jest bynajmniej dobijającą czynnością. W czasie gdy się uczy mogła by pójść na zakupy lub na drinka do najdroższego baru na Manhattanie.
Tego wieczora Cleo zamierzała się wybrać do klubu Cielo, do którego zaprosił ją Sam, ponieważ to właśnie dzisiaj obchodzą swoją drugą rocznicę.
- Natall! O 14 mam widzieć limuzynę pod szkołą, ponieważ muszę kupić nową sukienkę u Diora.
-Masz przecież tysiące sukienek. Czy nie mogła by panienka ulżyć trochę rodzicom z tymi wydatkami?
-Stać ich na to. A po za tym czemu miała bym rozmawiać o wydatkach ze służbą?!
Sam już czekał swoim czarnym kabrioletem przed jej penthousem. Zawsze był tak elegancki, dojrzały i kulturalny. Zawsze jej słuchał i pozwolił wyżalić. Był facetem idealnym.
Wreszcie po dziesięciu minutach odnalazła swoją czarną obcisłą sukienkę, którą ubrała do dżinsowej kurtki od Levisa i czarnych szpilek Jimmy Choo. Długopis i kilka potrzebnych gadżetów wsadziła do torebki Chanel, po czym ruszyła w stronę wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz