Elle wróciła z imprezy do domu o czwartej rano. Była typową imprezowiczką, która nie zważała na to co powiedzą jej rodzice. Jej pomięte włosy wyglądały efektownie w połączeniu ze złotą, cekinową sukienką. Dziewczyna zawsze była uważana za drugą co do piękności dziewczynę w szkole (pierwszą była oczywiście Cleo). Na imprezę zabrało ją ciacho z trzeciej klasy! Elle miała branie od przedszkola czego Cleo zawsze jej zazdrościła. Elle pamięta, że gdy była młodsza Cleo zakazywała jej zabaw z chłopcami do czego zawsze się podporządkowywała.
Dziewczyna skoczyła na łóżko i zrzuciła koturny.
-O nie... mam tylko trzy godziny snu?! Ach... mówiłam Damonowi aby odwiózł mnie wcześniej! Ale nie, oczywiście wszystko jak groch o ścianę.- powiedziała ze złością w głosie.
A więc już pewnie nigdy się z nim nie umówi. Elle miała wielkie wymagania co do osób z którymi się spotykała, a to, że ktoś jej nie słuchał, wykluczało go od razu.
Po krótkich przemyśleniach zasnęła. Spała przez dwie godziny, jednak później zaczęły się koszmary, które miewała już od trzech miesięcy (czyli od 16 urodzin).
W śnie widziała kobietę płonącą w klatce. Ten krzyk był jej tak znajomy pomimo, że nigdy go nie słyszała. Nagle twarz kobiety zmieniła się w twarz samego Lucyfera.
Elle obudziła się z krzykiem. Zawsze ten sam koszmar... Ale dlaczego? Co to oznacza? Kim jest płonąca kobieta?
Po chwili poczuła ciepłą substancję spływająca z jej nosa.
-No nie. Co to jest?- powiedziała zaspanym głosem, po czym zaświeciła światło i lekko dotknęła miejsca,
w którym znajdowała się ciecz.-Nie! Tylko nie krew!-dziewczyna szybko wybiegła ze swojego pokoju do łazienki, gdzie przesiedziała pół godziny nim krwotok minął. Ponieważ nie miała już wiele czasu na sen postanowiła przygotować się do szkoły.
Weszła do ogromnej garderoby gdzie można by znaleźć tonę ubrań na które nie stać przeciętnej nastolatki. Elle stwierdziła, że najodpowiedniejszą stylizacją na ten dzień będzie spódniczka, którą ubrała sama Rihanna na rozdanie nagród Grammy. Połączyła ją z elegancką, białą koszulą, złotą opaską, szkolnymi podkolanówkami i czarnymi botkami. Co jak co, ale Elle umiała stworzyć naprawdę fantastyczne stylizacje, których nie powstydziła by się sama Anna Wintour.
Gdy była już ubrana, uczesana i wymalowana powędrowała do kuchni by napić się soku, ponieważ przeszła na dietę w której wykluczało się spożywanie bogatych dań a zwłaszcza śniadań.
-Ell proszę zjedz coś więcej! Zapadniesz w anoreksję!- powiedziała jej przybrana mama Flower (to dziwne imię wymyśliła jej matka, która była hipiską).
-Och... przestań. Obie dobrze wiemy, że zależy ci jedynie na kasie ojca, a nie na moim zdrowiu!-powiedziała z pogardą w głosie dziewczyna.
-Nie będę z tobą rozmawiać, do puki nie nauczysz się zachowywać kochana!
Elle wybiegła z domu. Nie mogła wytrzymać tego jak Flower pławiła się w luksusie za kasę JEJ ojca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz