Biedna Cleo. Pewnie straszenie przeżywa tą wizję. Sama miewała sny o tej samej tematyce, co na początku naprawdę ją przerażało, ale zdążyła się już przyzwyczaić. Odkąd zaczęłam miewać te okropne sny, stwierdziłam, że imprezowanie to najlepszy sposób na ich uniknięcie. Jednak zawsze mogłam zasnąć na lekcji, co było by nie dopuszczalne. Aby temu zapobiec, postanowiłam pić ogromną ilość kawy, czego Cleo nie pochwalała, twierdząc, że kawa jest bardzo kaloryczna. A mnie to szczerze nie obchodziło. Miałam to szczęście, że mogłam jeść tonami a i tak miałam ciało modelki.
Właśnie kierowałyśmy się z Cleo do jej Rolls royca na specjale okazje. Moja przyjaciółka twierdziła, że jazda taksówką jest bardziej modne, jednak namówiłam ją byśmy mogły pojechać na imprezę właśnie limuzyną.
Pojazd był do bólu ekskluzywny. Złote elementy, skórzane sofy, ogromna przestrzeń i światła, które nadawały miłej atmosfery.
-Jedziemy po Sama?
-Obiecał, że będzie na nas czekał na miejscu.-Powiedziała z lekkim uśmiechem Cleo.-Ale przyrzeknij, że nic mu nie powiesz o tym incydencie. Zrozumiałaś?
-Oczywiście! O co ty mnie kochana posądzasz? Nigdy bym ci tego nie zrobiła.
-No cóż, mam nadzieję.
Zanim się obejrzały, dotarły na miejsce. W około budynku stała spora grupka wspaniale ubranych nastolatków, leczy gdy dziewczyny wyszły z limuzyny, wszystkie oczy skierowały się na nie. Tak, to było prawdziwe wejście. Po chwili wszyscy znaleźli się koło nich, wychwalając ich stroje. Chyba zdążyli już zapomnieć o incydencie na lekcji.
Wraz z Cleo, przedostały się przez tłum do apartamentu. Okazało się, że w środku jest jeszcze więcej osób niż się spodziewały. Pierwsze co zrobiła, to zaczęła szukać wzrokiem pana domu. Specjalnie dla niego przyniosła mały trunek, który schowała w swojej torebce wychodząc z domu. Wreszcie zobaczyła Matta stojącego przy parapecie z jakimś zniewalająco przystojnym facetem. Miał piękne brązowe włosy sięgające do szyi, a jego oczy miały brązową barwę, dzięki której z daleka wyglądały wręcz jak czarne. Szkoda, że nie zobaczyła więcej, ponieważ miał na sobie maskę.
Szybkim krokiem ruszyła w ich stronę.
-Witaj Matt!-Powiedziała rzucając mu się na szyję.- Świetna impreza.
-Cześć Elle. Wyglądasz olśniewająco.-Powiedział posyłając jej flirtowane spojrzenie.-Gdzie moje maniery! Poznaj Ivana. Będzie teraz chodził do naszej szkoły. Wcześniej uczęszczał do szkoły na Beaver Street. A ta urocza osoba to Elle, moja bliska przyjaciółka z tej ponurej szkoły.
-Witam.-Powiedział chłopak, całując rękę Elle. Jego dotyk wywołał u niej drżenie, Jeszcze nigdy nie poczuła czegoś takiego. Jego oczy były tak piękne, zabłyszczały gdy spotkali się wzrokiem, Ta chwila mogła by trwać w nieskończoność, gdyby nie Matt.
-Ej! Weźcie, nie przy ludziach!
-Przestań Matt. Jesteś aż tak zazdrosny?-dziewczyna spytała się uśmiechnięta.
-No właśnie w tym problem. Niestety moje uczucia są zbyt silne.-chłopak wybuchł śmiechem.
-Prawie bym zapomniała.-Elle wyciągnęła z torebki małą piersiówkę, ozdobioną złotymi wzorami, którą kupiła na zakupach w Dubaju.-Prezent dla pana domu.
-Dziękuję ślicznotko!-powiedział wyciągając z kieszeni swoją starą.-Myślę, że ta już się nie przyda, jednak muszę ją opróżnić. Pomożecie?
-Przepraszam, jednak ja dzisiaj już nie piję.-Powiedział poważnie Ivan.
-Och, nie bądź taki!
-Daj mu spokój Matt. To, że ty musisz się zachlać nie oznacza, że inni też. Daj mi łyka.
-Cóż za ostre słowa mała.-Chłopak podał jej srebrną piersiówkę, po czym dziewczyna zaciągnęła mały łyk i oddała mu ją, z uśmiechem.-Widzisz Iv? Ucz się od niej. Dobra, ja spadam. Muszę przywitać się jeszcze z kilkoma osobami.
Gdy Matt oddalił się wystarczająco daleko, Elle zaczęła ożywioną konwersację wraz z Ivanem, który okazał się naprawdę fascynującą postacią.
-Masz piękny akcent. Nie pochodzisz z Ameryki, tak?
-Zgadza się. Pochodzę z Rosji.
-A co tutaj robisz?
-Wraz z ojcem wyjechaliśmy stamtąd z powodu śmierci matki. Ojciec miał złe wspomnienia z naszą ojczyzną. Zmarła tam także prawie cała nasza rodzina. Bardzo tęsknie za tamtym krajem, jednak nie mam wyboru. Muszę zdać studia właśnie tutaj i przejąć firmę po ojcu. Jestem jego jedynym potomkiem. Miałem dwójkę rodzeństwa, jednak mój brat Dymitr i siostra Zuzanna zmarli w pożarze. Wszystko spłonęło prócz mnie, ojca i mamy. Jednak moja matka została zamordowana rok później. Wtedy ojciec zdecydował o zamieszkaniu tutaj.
-Przeżyłeś naprawdę wiele. Bardzo ci współczuję. Mam jednak jedno pytanie. Zuzanna to przecież nie Rosyjskie imię. Dlaczego właśnie one?
-Moja matka była w połowie Polką. Zuzanna to imię jej babki.
-Jest piękne...
-Zgadzam się.
-A jaka była twoja siostra?
-Pełna życia. Zawsze się uśmiechała. Miała zaledwie trzynaście lat, gdy zginęła. Była tak czystą istotą. Wątpię by kiedykolwiek zrobiła coś złego, niezgodnego z wiarą.
-Jesteś wierzący?-Spytała z lekkim zdziwieniem Elle. Sama nie była wierzącą. Jej dziadek od śmierci babci chodził do kościoła jednak jej to jakoś nie kręciło.
-Tak. Jak każdy przyzwoity Rosjanin. Po za tym każdy człowiek nieświadomie wieży... Każdy człowiek w niedoli szuka ukojenia w modlitwie. Nie zdarzyło ci się kiedy prosić Boga o coś ważnego dla ciebie? Nie mówiłaś w myślach "Boże jeśli istniejesz to proszę zrób to i to"?
-Bywało, ale ja nie wieżę. Nie chodzę do kościoła, czy Cerkwi i nie stosuję się do Dekalogu.
-No cóż, to twoja droga życiowa i ja nie mogę mieć na nią wpływu.
-Zgadzam się tobą.
Nagle jego dłoń dotknęła delikatnie jej dłoni. Poczuła ciepło u chęć by ich usta także spotkały się razem. Lecz Matt musiał wejść w paradę.
-No proszę proszę! Gołąbeczki no nie? Cleo cię szuka. Twierdzi, że już musicie iść.
Dziewczyna spojrzała na telefon.
-O cholera! Już po trzeciej rano?!
-Na to wychodzi.
Dopiero teraz zauważyła, że została już tylko garstka ludzi, która albo leżała na ziemi z powodu zbyt wielkiego upojenia alkoholem albo tańczyła chwiejnie na parkiecie, przy muzyce Tanio Cruz'a.
Zauważyła, że Cleo siedzi z Samem, obściskując się i wkładając sobie języki do buzi. To było ohydne! Popatrzyła się jeszcze raz na Ivana.
-Miło było cię poznać. Następnym razem to ja opowiem swoją historię. Pa.
Podbiegła do niego, obdarowując go buziakiem w policzek.
-Żegnaj Elle.-Jej imię w jego ustach brzmiało tak rozkosznie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz