Wybiła siedemnasta. Dziewczyna pochwyciła czarny płaszcz i wyszła z domu. Przy rogu ulicy czekał na nią Pet. Miał na sobie Białą koszulę, dżinsy, trampki i czarny, prosty krawat. Sylvia jeszcze nigdy nie widziała go tak odstawionego.
-A ty gdzie się wybierasz strojnisiu? Hmm?
-Może skusiła by się pani na małe cappuccino?
-Za godzinę mamy być u Mel. A zakładając, że wieczorem są straszne korki to wątpię byśmy zażyli.
-Po to stworzono metro by móc omijać korki.-powiedział, ze słodkim uśmiechem Pet.
-A więc skoszę się na tą twoją propozycję.
Peter zaprowadził Sylvię do klimatycznej, włoskiej kawiarenki, gdzie serwowano najlepsze kawy i cappuccina w Nowym Jorku.
O za dziesięć szóstej, ruszyli w stronę metra. Podróż do centrum Manhattanu trwała zaledwie trzy minuty.
-I co? Nie zdążymy tak? Ha ha ha.
-No cóż, zawsze mógł być jakiś wypadek lub coś w tym stylu. A po za tym lepiej przyjechać wcześniej. Ok, może pójdziemy już do Melisy, co?
Mieszkanie mieściło się przy New Time Square. Sylvia zadzwoniła dzwonkiem. Po kilku sekundach w drzwiach ukazała się rozpromieniona Mel.
-Witam w moich skromnych progach!-powiedziała ukazując swoją dłonią wnętrze mieszkania.
-Och. Nie takie tam znowu skromne.-powiedział Pet, którego prawie zatkało.
Mieszkanie było całe białe, a każdy element był spójny z całością. W salonie mieścił się uroczy kominek, który tak jak wszystko tutaj był biały.
- A tutaj jest mój pokój.
Teraz zatkało, także Sylvię. Pokój był ogromny i mieścił w sobie garderobę większą niż salon. Nie zabrakło w nim nawet wanny. Kolorystyka była inna niż w reszcie domu, ponieważ prócz bieli był tu fiolet i żółty.
-Może coś zjecie lub może chcecie się czegoś napić? Mam colę, sprite, sok pomarańczowy i mrożoną kawę. A do jedzenia ciastka, żelki, sałatkę, czipsy i jakieś krakersy. Zawsze mogę zamówić jakieś chińskiej jedzenie lub pizze.
-Hmm. A może żelki? Co wy na to?-spytała Sylvia.
-Dobry wybór! Ha ha ha- stwierdzili Mel i Peter.
Melisa przyniosła żelki i colę, po czym wbiegła z Sylvią i Peterem do garderoby, by wybrać coś dla Sylvii i siebie.
Po długich naradach stwierdzili, że Mel ubierze się w czarno białą sukienkę, czarne sandałki na obcasie, niebieski naszyjnik i czarną maskę z piórkami. Dla Sylvii wybrano czarną sukienkę ze złotymi zdobieniami, proste czarne sandałki, czarną kopertówkę, maskę taką samą jaką miała Melisa i opaskę, którą Mel dostała w prezencie od D&G za udział w kampanii. Obie nałożyły na siebie masę makijażu, dzięki czemu wyglądały jak boginie!
Gdy skończyli przygotowania, zbierali się do wyjścia i wtedy Sylvia znów zobaczyła chłopaka z lekcji.
-Hej...
-Cześć!-powiedział chłopak z uroczym uśmiechem.
-To wy jesteście parą czy coś?
-Och. Nie! Jesteśmy rodzeństwem.- oboje wybuchli śmiechem.
-Przepraszam. To było trochę głupie.
-Nie przejmuj się.-powiedział Alek.- A ty to?
- Peter Black.
-Alek Wolf. Miło mi. Dobra to spotkamy się na imprezie, ok? Ja muszę się jeszcze przebrać.
Trójka przyjaciół podążyła w stronę miejsca imprezy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz